Przerwany sen bieszczadzkich niedźwiedzi
Artykuł dodano 05.12.2007
Poniedziałkowe ocieplenie spowodowało, że w Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie. Od dwóch dni leśnicy znów spotykają je wędrujące po leśnych stokówkach.
Gwałtowny wzrost temperatury w górach (nawet do 15 st. C w poniedziałek), przy jednoczesnym silnym wietrze, spowodował gwałtowne topnienie śniegu. Jego ponadpółmetrowa pokrywa zaczęła błyskawicznie znikać. Spowodowało to, iż niedźwiedzie, które w połowie listopada zapadły w drzemkę, obudziły się i znów są aktywne.
W kilku bieszczadzkich nadleśnictwach obserwowano je przychodzące na karmiska dla zwierzyny płowej.
- Żerują, wyjadając z jelenich paśników buraki i kukurydzę - mówi Jan Mazur, nadleśniczy Nadleśnictwa Stuposiany. - Na jednym z karmisk obserwowałem potężnego samca, którego waga mogła sięgać 400 kilogramów. W innym miejscu natknąłem się na tropy niedźwiedzicy z młodym, rocznym misiem.
Tropy zauważono również na terenie nadleśnictw: Cisna, Lutowiska i Wetlina. Dłuższy okres ciepłej pogody może sprawić, że aktywność niedźwiedzi potrwa przez kilka następnych tygodni i trzeba się liczyć z możliwością spotkania ich w terenie. W górach należy zatem poruszać się wyznaczonymi szlakami turystycznymi, które drapieżniki te omijają.
Bieszczadzkie misie w zasadzie unikają ludzi; w tym roku nie dochodziło do żadnych bliskich spotkań z ich udziałem, w których poszkodowanym byłby człowiek.
Edward Marszałek
rzecznik prasowy RDLP w Krośnie
Źródło: lp.gov.pl















